Telefon od „konsultanta banku” albo „policjanta”. Głos jest spokojny i profesjonalny, numer na ekranie wygląda jak numer banku. Rozmówca mówi, że ktoś próbuje wyprowadzić Twoje pieniądze i trzeba je szybko zabezpieczyć.
Jak to zwykle wygląda
- Rozmówca straszy, że konto jest zagrożone, i prosi, by nikomu o rozmowie nie mówić.
- Prosi o zainstalowanie aplikacji do „zdalnej pomocy” albo o podanie kodów BLIK i SMS.
- Każe przelać pieniądze na „bezpieczne konto”, które w rzeczywistości należy do oszustów.
Numer na ekranie można sfałszować, więc to, że wygląda jak numer banku, nic nie dowodzi.
Co zrobić: jedna zasada
Rozłącz się i zadzwoń sam. Wybierz numer z odwrotu karty albo z aplikacji banku. Najlepiej z innego telefonu lub odczekaj chwilę, bo oszust bywa w stanie „podtrzymać” połączenie.
Czego nigdy nie robimy
- Nie przelewamy pieniędzy na „bezpieczne konto”. Banki i policja tego nie wymagają.
- Nie podajemy kodów BLIK, haseł ani kodów z SMS-ów.
- Nie instalujemy aplikacji na prośbę rozmówcy.
- Nie podejmujemy decyzji pod presją czasu.
Porozmawiajcie w rodzinie
Wiele osób, które dały się nabrać, wstydzi się o tym mówić, a oszuści na to liczą. Ustalcie w rodzinie jedno „hasło” i prostą zasadę: zanim zrobię coś z pieniędzmi po telefonie, dzwonię do kogoś bliskiego.
Jeśli już przelałeś pieniądze
Natychmiast zadzwoń do banku i zgłoś oszustwo, poproś o próbę zablokowania transakcji i zgłoś sprawę na policję. Podejrzane SMS-y przekaż na 8080, a inne incydenty zgłoś na incydent.cert.pl.
Czerwona flaga
Na co uważać: „bezpieczne konto”, prośba o dyskrecję i presja czasu.
Co zrobić: rozłącz się i zadzwoń do banku sam, na numer z karty lub aplikacji.
